Zuzanna Bryniarska

Estetyka, a dzisiejszy styl zakopiański

Kiedy impulsywnie i dobrowolnie zachwycamy się daną rzeczą, wywołującą w naszych umysłach pewien rodzaj komfortu i poczucia wyjątkowości (jeśli chodzi o wygląd bądź przesłanie danej rzeczy), często mówimy wtedy o pięknie, które posiada umiejętność „zawładnięcia” naszym rozumem, wyobraźnią, a także uczuciami. Człowiek, jako indywidualność niezwykle podatna na przeżywanie i odbieranie zjawisk, staje się równolegle krytykiem odbieranego bodźca, który może przejawiać się w różnorakich formach. Taka postawa przekłada się równocześnie na tworzenie własnych „historii”, u których podstaw autor pragnie odnaleźć wrażenie owego piękna i wcześniej wspomnianej wyjątkowości. Czasami jednak, kwestie nowoczesności, rynku i popytu na reklamowane rzeczy zajmują najwyższe miejsce w kategorii estetycznej. Nie liczy się sam odbiór „dzieła”, lecz to, czy wpasuje się w wymagania świata nowoczesnego i w potrzeby społeczeństwa.

Przez wiele lat rozwijana, kontynuowana w Zakopanem i na innych terenach Podhala, tradycja architektoniczna stała się wyznacznikiem górskiej przestrzeni i kultury. Nie tylko dla gór, lecz także dla oryginalnego sposobu budowy domów, pensjonatów, czy też hoteli, zjeżdżali się (i nadal zjeżdżają) tłumy turystów, u których nieustannie pojawia się zaciekawienie spowodowane nowym wzornictwem oraz całościowym planem charakterystycznych chat. Werandy, motywy roślinne, spadziste, ostre dachy stały się pewnego rodzaju przystanią dawnych czasów. Człowiek, by poczuć nastrojowość „drewnianych dzieł” oraz doznać estetyki idealnie zgranych szczytów, słoneczników i płazów, musi skupić swoje myśli wokół najmniejszych szczegółów tworzących dany budynek. W ten sposób można poczuć tak często poszukiwany przez wielu (najczęściej turystów) góralski, niepowtarzalny klimat. Ktoś, kto odwiedza te tereny po to, by zagłębić się w pewnego rodzaju przeżyciu estetycznym i docenić piękno drewnianych chat, będących świadkami rodzenia się w Polsce miłości do stylu zakopiańskiego występującego również w literaturze, może być pewien, że doświadczy czegoś nieschematycznego. W tym momencie z góry narzuca się pytanie, czy tylko stare chaty, bądź też ściśle wzorowane na nich dzisiejsze zabudowy mogą podlegać czemuś, co pewien filozof nazwał „aintelektualną kontemplacją”? Biorąc pod uwagę niezbyt pozytywnie malującą się rzeczywistość – jest to zagadnienie, na które można odpowiedź tylko w sposób jednoznaczny.

Żyjemy w czasach, gdzie koronę na swej głowie dumnie „nosi” marketing będący w centrum konsumpcyjnego świata, pragnącego sprzedać wszystko, czego wartość (łatwiej lub trudniej) można ustalić. Często wytwór ludzkich rąk niekoniecznie musi podlegać głębszym przeżyciom i kontemplacjom. Jego głównym celem jest przyciągnięcie uwagi, nadanie iluzji nowoczesnego podejścia do rzeczywistości, a w ostateczności pobranie pieniędzy od odbiorcy.  Następuje usilny mechanizm wprowadzania estetyki do miejskiego krajobrazu, który w wielu przypadkach staje się wyznacznikiem kiczu, wielości i braku autentyczności.

Opisana wyżej sytuacja odnajduje swoje miejsce w przestrzeni zakopiańskiej, gdzie nowoczesność (czasem wydająca się być nieco oderwana od „ziemskiej” codzienności) jest „upchana” w niewielkie uliczki i tradycyjny świat góralskich wartości i kultury. Obok drewnianych chat zdobionych motywami roślinnymi „szczęśliwie” stoją wielkie zabudowy ze szklanymi ścianami i taki samymi ornamentami. Przejmujące jest to, że zachłanność przejmując władzę nad człowiekiem, za nic ma estetykę i chociażby ogólne piękno otoczenia. Liczy się tylko łatwy zarobek, przyciąganie uwagi potencjalnego, prostego człowieka z grubym portfelem, który ewentualnie chciałby wydać swoje pieniądze właśnie w tym miejscu. Można pomyśleć: „Ci architekci już w ogóle nie interesują się stylem zakopiańskim i nie mają zamiaru kontynuowania go chociażby w najmniejszych detalach”. Takie wnioski byłyby jak najbardziej błędne, ponieważ nigdy nie powinniśmy zapominać, że te wielkie, szklane galerie (bynajmniej nie sztuki) ozdobione zostały równie wielkimi, równie szklanymi żyrandolami w kształcie oscypków. Przecież to właśnie nawiązuje do kultury góralskiej, prawda?

Ilość wyżej wspomnianego kiczu kierowanego w stronę ludzi XXI wieku uniemożliwia jakiekolwiek głębsze odbieranie architektury jako sztuki mającej skłaniać człowieka do refleksji i wzbudzać w nim bliżej  nierozpoznane uczucie zachwytu i obserwacji piękna. Niemożliwe staje się przeżywanie, a hasło „sztuka dla sztuki” przestaje obowiązywać. Ważne jest to, że większość ludzi (szczególnie mieszkańców Zakopanego) dostrzega problem w takim działaniu. Wolą oni żyć w tradycyjnym otoczeniu, które zawiera w sobie niepowtarzalną historię i klimat. Świadczy o tym chęć stworzenia parku kulturowego, którego celem ma być m.in. usunięcie ogromnych napisów reklamujących dobrze doprawione jedzenie, czy też świeżo wyprasowaną pościel czekającą na turystów na łóżku gościnnym. Mając na uwadze chęć zmian i powrotu do dawnej scenerii, można powiedzieć, że zmiany dotyczące architektury, idące w stronę szeroko rozumianej nowoczesności i opłacalności, są w pewnym stopniu narzucane bez możliwości wyboru innej ścieżki. Takie czasy wymagają wręcz od architekta powstania takich pensjonatów czy willi, które (w przestrzeni Zakopanego) mają łączyć ze sobą tradycję stylu zakopiańskiego i postępowy sposób projektowania tworząc różnorakie (niekoniecznie dobre – w sensie estetycznym) zagospodarowanie przestrzeni.

W takiej sytuacji narzucają się pytania, na które ponownie można odpowiedzieć tylko i wyłącznie w sposób niekoniecznie nacechowany pozytywnie dla przyszłości i późniejszych pokoleń: „Czy w dzisiejszych czasach można stworzyć coś estetycznego? Coś co wzbudza chęć przeżywania otaczającego nas otoczenia”? Jako osoba pochodząca z Zakopanego mogę z czystym sumieniem podsumować podjęte przesłanki słowami krytykującymi współczesny sposób tworzenia architektury na tamtejszych terenach. Łączenie zupełnie różnych stylów, tak rozbieżnych od siebie kulturowo stanowi tylko pogorszenie walorów przestrzeni górskiej, nie mówiąc już o śmiesznym wykorzystaniu symboli Podhala i wpasowanie je w nowoczesną rzeczywistość. Czasami napawa mnie ciekawością myśl, co na ten temat miałby do powiedzenia Stanisław Witkiewicz.


Pokrewne tematy