Beata Wrzesińska

 Islandia. Cud natury.

 Islandia. Cud natury, miejsce wulkanów, lodowców, wodospadów, gór, wielorybów, maskonurów, wód geotermalnych i …elfów oraz trolli 🙂

Islandia kraj wodospadów

Natura w tym kraju naprawdę pokazała swoje bogactwo. Mało dostępna, ponieważ można się tam dostać tylko drogą powietrzną lub morską. W pierwszych dniach nie mogłam jednak się nią zachwycać, gdyż musiałam rozwiązywać problem zaginięcia bagażu. Niestety przez zmianę lotu, na skutek złej pogody bagaż poleciał nie tam gdzie trzeba. Odzyskanie go trwało 4 dni.
Zatem pierwsze co zrobiłam w stolicy Reykjavik to zakupy. Ale zostało również trochę czasu na zwiedzanie tego małego, urokliwego miasta. Portowe miasto z którego organizowane są wycieczki w głąb oceanu na obserwacje maskonurów i wielorybów. Fajna atrakcja, którą zwą wyprawą safari. Trochę to przypomina  łowy, tyle tylko, że bez użycia broni.
Płynie się  łodzią różnych wielkości (w zależności od tego, kto na jaką się decyduje). Nagle łódź się zatrzymuje, przewodnik opowiada o wielorybach a turyści w tym czasie słuchają i obserwują aż wieloryb  łaskawie wyłoni sie z wody. Gdy tylko ktoś pierwszy zobaczy, krzyczy gdzie jest i wszyscy kieruja aparaty fotograficzne w tę stronę.. Najlepiej takie z  długimi obiektywami, bo jednak wieloryb jest dość daleko i  zwykłymi nie da się sfotografować.

Młody ciekawski wielorybek Milky Way

Nasza  załoga na  łodzi miała szczęście. Podpłynęło do nas wielorybie dziecko,  słodko nazwane Milky Way. Zaciekawione  łodzią,  wyłoniło swój pyszczek, żeby dokładnie obadać, co to pływa w “jego” wodzie. Scena imponujacą. Czułam jakbym oglądała program National Geographic, tyle ze sama brałam w tym udział

Po spedzeniu paru dni w stolicy i odebraniu wypożyczonego auta, ruszyliśmy dalej w kierunku  Akureyiri. Po drodze przystanki na obejrzenie wodospadów ukrytych pośród górskich skał. Żeby do jednego z nich się dostać, trzeba było przejść przez rzekę. Nic wielkiego w tym by nie było, gdyby nie to, że rzeka miała silny prąd i dużo kamieni.
Pomocna była lina rozciągnięta na całej długości przejścia, której można było sie trzymać. Droga potem pod górę też nie była łatwa. Dla ludzi żądnych wrażeń zdobywanie takiego wodospadu to jest coś. To był nasz pierwszy wodospad o nazwie Glymur. Inne zapierały dech w piersiach z innego powodów. ..

Wodospad Glymur

Napełnione wrażeniami ruszyłyśmy dalej przed siebie w kierunku następnego noclegu i następnych atrakcji. Ale i tak z myślą, że będzie trzeba się za chwilę gdzieś zatrzymać i poszukać miejsca na nocleg. Pierwszą noc spędziłyśmy jednak w samochodzie, gdyż nie miałyśmy wykupionego noclegu. Na tyle jest to bezpieczne, że dużo turystów nocuje w ten sposób. Można się zatrzymać na poboczu i nikt nic nie mówi. Takich nocy podczas naszego pobytu miałyśmy wiele….
W małym miasteczku Hrammstangi zrobiłyśmy kolejną wyprawę łodzią, tym razem na obserwację lwów morskich…, leniwie wylegujących się na kamieniach przy brzegu. Naszym przewodnikiem był typowo wyglądający islandzki wiking :):) Miło się słuchało historii widząc jak to robi człowiek z pasją. Prawdziwy Islandczyk zakochany w swoim kraju i przyrodzie…
Akureyri – nasz kolejny nocleg. Drugie co do wielkości miasto w Islandii. Tu miałyśmy nocleg w dość nietypowym hotelu. Nocowało się w kapsułach. Styl sprowadzony z Japonii. W jednym ogromnym pomieszczeniu poustawiane są w dwóch rzędach prostokątne kapsuły a w środku miejsce na dwa materace i plazmę na ścianie. Wszystko na przyciski. Tutaj spotkałyśmy Polkę pracującą w kuchni, opowiedziała nam trochę o Islandczykach, ich zwyczajach, o pogodzie latem i zimą…
Podróż po Islandii to jedna główna droga nr. 1 dookoła wyspy i parę podrzędnych, które zdarzają sie być nieasfaltowe. Dlatego nieliczni decydują sie na te “inne” drogi ze względów bezpieczeństwa, czasami zdarza się, że kamyki rozbijają szybę. A tak nic, tylko natura, jest chwilami tak, że na przestrzeni 150km nic kompletnie nie ma. Dość ryzykowne dla tych, którzy wcześniej nie spojrzeli na wskaźnik paliwa, …  . To ze względu  na szczególne położenie geologiczne państwa. Albo ogromna liczba terenów lawowych albo lodowcowych albo gór, czy skał

W trakcie podróży urzekła nas czarna plaża Reynisfjara niedaleko Vik, smoliście czarny piasek, który jest efektem wybuchów wulkanicznych. Gdy gorąca lawa spływa do lodowatego oceanu, różnica temperatur sprawia, że pęka ona na miliardy maleńkich kawałeczków tworząc drobny czarny piasek.  Wchodząc na plaże, widać w morzu dziwnie ukształtowane skały. Według legendy są to zaklęte w skały trolle.

czarna plaża Reynisfjara

Islandia ma wiele legend o trollach i elfach. Wiadomo że, trolle działają tylko pod osłoną nocy. Legenda mówi, że trzem trollom nie powiodła się akcja wciągnięcia na ląd trójmasztowego statku. Działając w nocy, nim uporały się ze statkiem, zaskoczyły ich pierwsze promienie słońca, tym samym zamieniając je w skały. Na wyspie jest podobno wiele miejsc, mówiących o trollach zamienionych w skały.  A kto wie może do dziś, chodzą po wyspie w nocy…..
Islandia to kraj lodowców, nic piękniejszego…. Te kolory biały, błękitny, smolisty, ukształtowane wielkie bryły lodu o różnych, fantastycznych kształtach. Część lodowców można było podziwiać z drogi a część jedynie robiąc wyprawę łodzią lub specjalnymi skuterami. 

Islandia kraina lodowców

 Ostatnim punktem był Geysir (Gejser)- fontanna gorącej wody wystrzeliwującej w górę – kolejny cud natury. Zrobiłyśmy sobie przy nim parę fotek i ruszyłyśmy w stronę stolicy, gdyż czas na łonie natury dobiegał końca.

Islandia Geysir

Jeszcze ostatnia noc w Reykjavik i powrót do domu.
Foto & Copyright by Beata Wrzesińska

Pokrewne tematy