Maciej Sz.

Zabawy dla każdego

A po nocy przychodzi dzień i kolejne wyzwania. My z synem bardzo mocno gramy w małe piłkarzyki. To właśnie na tym stadionie nasze męskie ego, zostaje podlane duchem rywalizacji i spełnienia, którym towarzyszą okrzyki radości i jęki, bóle przegranej. Tak czy inaczej jest to wspaniała zabawa. Kreatywność nas jako rodziców wznosi się na niebotyczne poziomy. Niejednokronie sam nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego elektroniczna wersja starej, o ile  w zderzeniu z kartką, ołówkiem, długopisem musi przegrać, o tyle  możliwością wspólnego spędzenia czasu z rodzicami już niekoniecznie, a jednak przegrywa. Szczególnie irytujące mogą okazać się słowa, gdy na propozycję wspólnej zabawy, nasze dziecko, nasze dzieci odpowiedzą chóralnie, znowu lub ale to jest nudne. Sam wówczas czuję, jak filary mojej cierpliwości trzęsą się w posadach fundamentów, a me dobre nastawienia zamienia się powoli w zgliszcza. Co wówczas robię? Nabieram§ powietrza, liczę do dziesięciu i dopiero później zabieram głos. Ta chwila refleksji okazuje się często pomocna, tym bardziej, że jestem człowiekiem bardzo wybuchowym. Myślę, że tyle tytułem wstępu wystarczy. Zatem do rzeczy, czyli kolejnej porcji zabaw.

Zabawa pierwsza: wisielec.

Tej chyba nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Dzieci ją uwielbiają. Sprawdza się doskonale również, jako przerywnik na lekcjach języka polskiego. Osoba prowadząca zadaje do odgadnięcia słowo, którego ilość liter jest ilustrowana za pomocą kwadracików, prostokątów. Prawidłowe odpowiedzi, podawane litery wpisujemy do naszego diagramu, a wszystkie złe służą do stawiania szubienicy i powieszenia na nim wisielca. Zabawa kończy się w momencie odgadnięcia słowa lub powieszenia.

Pomyślałem sobie, że ta zabawa to również doskonałe wyjście do zrobienia domowego koła fortuny. Koło, którym będziemy kręcić najlepiej wykonać z kartonu lub brystolu, pomalować kolorowymi farbami, nabić na szpilkę w korku, wskazówkę zrobić chociażby z długopisu, czy łyżeczki, które będą wskazywały wygraną w danej kolejce. Oczywiście nanieść na kolory symboliczne nagrody w postaci punktów, sum pieniędzy, w tym drugim przypadku można wykorzystać banknoty z gier typu Monopol. Wygrywa ten, kto zdobędzie największą ilość punktów lub pieniędzy.

Samodzielne przygotowanie gry daje dziecku i nam bardzo dużo radości i satysfakcji. Dziecko chętniej wraca do tej gry i chętniej po nią sięga, a my czujemy się wewnętrznie dumni.

Zabawa druga: państwa i miasta.

Znowu stara i piękna zabawa, w którą wielu z nas grało w dzieciństwie. Wystarczy papier i coś do pisania. Na kartkach robimy tabelę, do której w odpowiedniej kolejności, w poszczególnych kolumnach wpisujemy hasła, na które będziemy odpowiadali wraz z dziećmi, np. miasto, roślina, gra, imię, rzecz, itd.. ustalamy oczywiście punktację odpowiednio do dobrej odpowiedzi, niepowtarzalnej odpowiedzi, jak również wyjątkowej i braku odpowiedzi. Możemy grać kilka rund ustalając limit, albo do znudzeni. Wygrywa osoba, która zdobędzie największą ilość punktów. Wiadomo, że jako dorośli posiadamy wiedzę bardziej rozległą, więc możemy naprowadzać dzieci na odpowiedzi, poprze pytania pomocnicze.

Zabawa trzecia: kalambury.

W zależności od ilości osób w rodzinie możemy podzielić się na dwie drużyny lub więcej, albo też każdy uczestnik może grać samodzielnie. Przed rozpoczęciem gry przygotowujemy hasła, które zapisujemy na identycznych karteczkach do losowania. Ich treść ogranicza, ostatnio moje ulubione powiedzenie: nasza kreatywność. Kiedy zabawa się zaczyna pierwsza osoba losuje hasło. Wychodzi na środek i albo pokazując rożnymi gestami, albo malując przedstawia hasło, które pozostali uczestnicy próbują odgadnąć. Odgadywania hasła może trwać do skutku, albo być ograniczone limitem czasowym. Wygrywa ta drużyna lub ta osoba, która odgadnęła największą ilość haseł. Zabawa ta dostarcza bardzo wielu momentów radości, śmiechu, satysfakcji. Łączy nas wszystkich, budując przy tym więzi.

Zabawa czwarta: kółko i krzyżyk.

Banalna i prosta. Istnieją dwie odmiany. Jedna odmiana toczy się na narysowanej kratownicy 3 pola w pionie na 3 w poziomie. Wygrywa ta osoba, która pierwsza postawi trzy kółka lub trzy krzyżyki. Druga odmiana toczy się na całej kartce papieru i wygrywa ta osoba, która postawi w pionie, poziomie lub ukośnie pierwsza pięć krzyżyków lub pięć kółek. Zabawa banalna i prosta, a do tego dynamiczna i szybka.

A pamiętacie piłkarzyki na kartce papieru? Grywaliśmy z kolegami w szkole średniej tylko i wyłącznie na przerwach oczywiście. Jutro będzie o tym. No i jeszcze jeden typ na jutro, czyli statki

P.s. 

Gra planszowa Pani Ani

Wczoraj jedna z naszych czytelniczek, pani Ania podesłała nam zdjęcie gry planszowej, którą wykonała razem z synem. Być może niebawem otrzymamy zasady tej gry i się nimi z Wami podzielimy. Tymczasem gratuluję pomysłu. Kochani: nie dajmy się mechanice elektroniki. Bawmy się razem z dziećmi. Czekam na Wasze typy i pomysły. Pozdrawiam wszystkich. Łojciec Maciej .


Pokrewne tematy