Maciej Sz.

Mamauwise i Wasserfall-Wirt.

Puchberg am Schneeberg, to malownicze miasteczko położone w Dolnej Austrii, na wysokości 585 metrów. Dojazd z Wiednia samochodem zajmuje niecałą godzinę jazdy. To tutaj swój początek bierze Salamnder Bahn, Pociąg Salamandra, który jest chętnie odwiedzany w czasie wiosennym, letnim i jesiennym przez tysiące turystów. W sezonie zimowym pociąg nie kursuje. Historia pociągu rozpoczyna się pod koniec XIX wieku, a o jego wyjątkowości stanowi trzecia, środkowa szyna z zębami, które zazębiając się z kołami zębatymi umieszczonymi na osiach ciuchci pomagają wyjechać kolejce z wagonikami, na wysokość 1796 metrów, pokonując przy tym odległość prawie 9 kilometrów, z miejscem maksymalnego nachylenia na poziomie 19,7 %.

Puchberg am Schneeberg to nie tylko Pociąg Salamandra. Tutaj bierze również początek kilka malowniczych tras pieszych wędrówek prowadzących na Śnieżną Górę i w jej okolice. Stopień trudności, rodzaj są zróżnicowane i każdy znajdzie coś dla siebie. Warto poddać się urokowi wędrowania, oddychania świeżym powietrzem nie tylko latem, ale również i zimą. Trasa położona wzdłuż kolejki nie wymaga nadzwyczajnych umiejętności. Trudności piętrzą się z wysokością, ale tej zimą bez odpowiedniego sprzętu i wyposażenia nie nabierzemy, jak również nie zdobędziemy zimą Śnieżnej Góry.

Dzisiaj jednak chciałbym wam zaproponować wędrówkę, która swój początek bierze w Sonnleiten, a której strzępy możecie odnaleźć w filmie. Tutaj znajdziemy parking, na którym możemy zostawić samochód.
Na początku wędrówki podążamy za drogowskazami prowadzącymi nas do Wodospadu Wasserfall-Wirt. Po chwili relaksu, zrobienia kilku zdjęć, czy też filmowych ujęć kontynuujemy naszą wędrówkę szklakiem niebieskim. Moim zdaniem nie jest to szlak dla rodziców z małymi dziećmi szczególnie zimą. Mój syn ma 10 lat i poradził sobie bardzo dobrze, ale myślę, że minimalna granica wiekowa przynajmniej zimą to 7 lat. Choć miejsca niebezpieczne to może dwa lub trzy momenty o umiarkowanym stopniu trudności, to zimą zachęcam do asekurowania dzieci. Czyli linka i uprzęż mimo wszystko. Żywiołowość dzieci połączona z brakiem wyobraźni niejednego rodzica postawiała w nieprzyjemnej sytuacji. To jest naprawdę chwila i nie musi być ani przepaści, ani skał, a ja nie mówię o nadzwyczaj tragicznych wydarzeniach, lecz zwykłych zwichnięciach, skręceniach, złamaniach, które bywają nieprzyjemne. Warto również zwrócić uwagę na warunki pogodowe. Oblodzenie, śnieg, wiatr mogą nie tylko wędrówkę utrudnić, ale uczynić ją ekstremalnie nieprzyjemną i niebezpieczną, a przecież jeśli wyruszamy na spacer, to nie po to, aby się denerwować, a zrelaksować i wypocząć.

Idąc dalej, podchodząc średnio pod górę, ścieżką pomiędzy drzewami w pewnym momencie docieramy do miejsca, w którym nasz szlak łączy się ze szlakiem czerwonym. Szlak czerwony nie nastręcza już jakichkolwiek trudności. To szeroka droga, którą można pokonać spokojnie z dziećmi, bez jakichkolwiek nerwów.
W pewnym momencie ukazuje się nam piękny płaskowyż Mamuwise, do którego ja osobiście będę wracał. Zimowa kraina czarów z pięknymi widokami . Mi nic więcej nie trzeba. Spokój, gorąca herbata i piękne widoki roztaczające się dokoła, których ukoronowaniem jest widok z naturalnego tarasu widokowego Sebastianbründl. Taka jest oto propozycja na sobotni lub niedzielny spacer. Czas tego spaceru zamykam w 4 godzinach.

Rodzice z małymi dziećmi mogą również zobaczyć wodospad Wasserfall-Wirt. Dojście do tego cudu natury, nie jest trudne i z Sonnleiten tak naprawdę zajmuje kwadrans. Dalej można podjechać do Losenheim, gdzie znajdują się zamkowe ruiny. A potem pospacerować, tak po prostu. Same widoki: Śnieżna Góra na żywo, wodospad – w zimowej aurze wręcz bajeczny, ruiny w Losenheim, to miejsca, które warto moim zdaniem zobaczyć i odwiedzić. Osobiście polecam.


Pokrewne tematy