Maciej Sz.

Naturpark Geras.

Z mieszkaniem w mieście jestem związany od samych narodzin. Bydgoszcz, Poznań, Wiedeń to nazwy niektórych miast mego życia. Kocham je za uliczny zgiełk, korki, bliskość sklepów, wygodę przemieszczania się. Jest też jedno ale. Przyroda w mieście to parki, skwery, specjalnie umiejscowione i zaprojektowane, które z prawdziwą naturą mają niewiele wspólnego. Może jedynie wydeptywane w sposób zatwardziały skróty przez trawniki, takie naturalne, ludzkie ścieżki, deptaki.

To wszystko sprawia, że zawsze, gdy pogoda pozwala bardzo chętnie wsiadamy w samochód i ruszamy przed siebie. Zatem na pytanie: czy warto? Odpowiadam:  tak. Zawsze!

Tym razem nasze drogi zaprowadziły nas do Naturalnego Parku Naturpark Geras. Nadmienię, że karta Niederösterreichcard stała się naszym osobistym, rodzinnym motywatorem. Widać po tym, że trener nie zawsze musi mieć twarz człowieka. Czasami wystarczy obraz karty, która oferuje ponad 300 darmowych wstępów do różnych ciekawych miejsc w Austrii.

Naturpark Geras położony jest na północy Austrii, blisko granicy z Czechami. Nieopodal niego znajduje się Narodowy Park Thayatal z malowniczą rzeką Thaya. To ona stanowi w swej części granicę pomiędzy krajami. Pewnie kiedyś miało to większe znaczenie aniżeli dzisiaj, ale kryształowa rzeka, czysta z  porywczym nurtem przypomina trochę…Nie będę zdradzał wszystkich szczegółów. Moim zamiarem nie jest tworzenie krajobrazowych atlasów i encyklopedii.

W samym parku spotykamy zwierzęta łase na smakołyki. Torebka, która wielkością przypomina kilogram cukru kosztuje 1 euro. Jej zawartość daje dzieciom wiele radości w karmieniu zwierząt.

Naturpark Geras nie należy do tych największych, ale ja poczułem się w nim jak w domu. Porośnięty bujnymi świerkowo – sosnowymi lasami przeplatanymi bukami, brzozami i … innymi gatunkami drzew, przypomina trochę te nasze polskie… Powietrze natomiast na każdym kroku uderza swą świeżością i niezapomnianą wonią naturalnej drogerii matki natury. Obejście całego parku zajmuje około 3 godzin. Choć można i szybciej i wolniej (drogi w większości dostosowane dla wózków jak i osób niepełnosprawnych). Posiłek na brzegu jeziora wśród kołyszących się tataraków, z muzyką chóru ptaków to już zupełnie inna półka wrażeń. Po spacerze można odwiedzić zabytkowy klasztor w Geras, pojechać nad rzekę Thaya, czy wreszcie popływać w miejscowym jeziorze, korzystając z uroków plażowania na trawie. Taka namiastka naszych ukochanych Polskich Pojezierzy…

Na koniec powiem Wam tak. Jeśli szukacie efektu “wow”, to tutaj go nie znajdziecie. Jeśli natomiast szukacie spokojnego spaceru wśród natury, ciszy i spokoju, lasu z atrakcjami w postaci karmienia zwierząt przez Was i Wasze dzieci, to, to miejsce jest dla Was i szczerze je polecam. Po takich spacerach śpi się niesamowicie.


Pokrewne tematy